IX „Herbertiada” w Roku Herberta

IX Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta miał miejsce w dniach 10 – 14 IX 2008 r.

Tradycyjnie już „Herbertiada” zaczęła się w środę 10 IX, w kołobrzeskiej szkole im. Z. Herberta, dwudniowymi warsztatami recytatorskimi. Stanisław Górka i Igor Michalski zajęli się młodymi interpretatorami Herbertowskiego słowa: uczestnikami konkursu, a także amatorami sztuki scenicznej ze szkolnego teatru „Punkt” z XIII LO w Warszawie.

W piątek odbył się konkurs recytatorski. Na dobry początek warszawscy licealiści dostarczyli uczestnikom i widzom mocnych wzruszeń. Jaskinia filozofów to tekst trudny, z którego teatr „Punkt” wybrał esencję, trzy odsłony z trzech ostatnich dni Sokratesa, do tego choreografia i śpiew – tak powstał spektakl Opowieść z pestką, dynamiczny i bardzo ciepło przyjęty przez widownię, głównie uczniowską, szczelnie wypełniającą salę kina „Piast”.

Nieprzewidziane wypadki zakłóciły sprawne funkcjonowanie Polskim Kolejom Państwowym, w związku z czym konkursowe jury ukonstytuowało się w składzie częściowo innym niż zaplanowany: Maria Dorota Pieńkowska (Muzeum Literatury w Warszawie), prof. Grażyna Halkiewicz-Sojak (Uniwersytet Mikołaja Kopernika), Jadwiga Maj i Helena Elert (kołobrzeskie polonistki). W konkursie wzięło udział 25 uczestników. Wśród nich tym razem tylko cztery prezentacje w kategorii poezji śpiewanej. Jury doceniło tradycyjnie wysoki poziom konkursu. Pierwszą nagrodę w kategorii poezji śpiewanej zdobył duet ze szkoły im. Zbigniewa Herberta w Trzebiatowie: Weronika Kuriata i Jakub Suszyński za Brewiarz. Zwycięzcą w kategorii recytacji został Daniel Janicki z klubu „Delta” w Szczecinie Dąbiu, który mówił Domysły na temat Barabasza. Grand prix konkursu i nagrodę prezydenta Kołobrzegu zdobyła wychowanka tego samego klubu Agnieszka Chawziuk za pełne ekspresji, aktorskie powiedzenie Herbertowskiej prozy – tekstu Franciszka, albo spóźniona miłość. Wszyscy zwycięzcy zostali zaproszeni do udziału w sobotnim koncercie Herbertiady (w sobotę okaże się, że w miejsce nieobecnego trzebiatowskiego duetu przed publicznością wystąpi zdobywczyni II nagrody Emilia Pechman, która powie wiersz Nike, która się waha).

Uzupełnieniem piątkowego programu Herbertiady był wieczór w Sali Koncertowej Ratusza, gdzie odbyła się promocja trzeciej edycji almanachu Wokół słowa. W jego tworzeniu, obok komitetu Herbertiady i Stowarzyszenia Kołobrzeskich Poetów, tym razem wziął udział koszaliński oddział ZLP. Goście wieczoru, prócz wyboru tekstów z almanachu, mogli wysłuchać refleksji poety i eseisty Bohdana Urbankowskiego z Warszawy, poświęconej osobie i twórczości Księcia Poetów.

W tym samym czasie w kołobrzeskiej bazylice trwała msza w intencji Zbigniewa Herberta i szkoły noszącej jego imię. I ta właśnie szkoła, Zespół Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu, wniosła nowy, rzec można jubileuszowy akcent do tegorocznej Herbertiady. W Roku Herberta, dokładnie 5 lat po przyjęciu imienia, w sobotnie przedpołudnie odbyła się uroczystość nadania sztandaru szkole, okraszona spektaklem poetycko-muzycznym Zegary w wykonaniu nauczyciela, uczniów i absolwentek „Herberta”, reżyserowanym przez Wojciecha Czaplewskiego. Na uroczystość przybyli zaproszeni goście, w tym reprezentujący panią minister Ewę Junczyk-Ziomecką z Kancelarii Prezydenta RP – Jakub Beczek, który odczytał specjalny list. O to jego treść:

Do
uczestników uroczystości
nadania sztandaru Zespołowi Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu

Kołobrzeg na kilka wrześniowych dni stał się stolicą twórczości Księcia Poetów. Z całego kraju zjeżdżają nad morze miłośnicy poezji Zbigniewa Herberta. Biorą udział w warsztatach, konkursach i koncertach, słuchają recytowanych przez znakomitych artystów wierszy, oglądają spektakle. „Herbertiada” stała się ważnym świętem na kulturalnej mapie Polski.

Tegoroczna odsłona Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta jest edycją szczególną. Odbywa się w dziesiątą rocznicę śmierci autora Labiryntu nad morzem oraz w roku, który dzięki staraniom ludzi dobrej woli został ogłoszony przez Sejm poprzedniej kadencji Rokiem Herberta. W ramach „Herbertiady” odbywa się dzisiejsza uroczystość nadania sztandaru Zespołowi Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu.

Od śmierci Zbigniewa Herberta upłynęła dekada. Spojrzenie na jego twórczość z dystansu dziesięciu lat potwierdza ponadczasowe znaczenie poezji wybitnego artysty. Wiersze z tomów: Struna światła, Pan Cogito, Raport z oblężonego miasta, Elegia na odejście na trwałe zapisały się w pamięci Polaków. Pisarstwo Księcia Poetów cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem wśród czytelników bez względu na wiek. Każdy kolejny tom korespondencji czy ineditów staje się ważnym wydarzeniem literackim.

Dla wielu osób żyjących zarówno w rzeczywistości zniewolonej Polski, jak i po 1989 roku utwory Zbigniewa Herberta stanowiły aksjologiczny drogowskaz. Punkt orientacyjny wśród zrelatywizowanych wartości. Ukazywały nam zasady, jakimi należy się w życiu kierować, aby zachować niezależność i niezłomność. Uczyły nas, jak nawet w najtrudniejszych warunkach przyjąć postawę wyprostowaną, jak nie iść na kolanach, odróżniać dobro od zła, prawdę od kłamstwa, światło od ciemności.

Za swą postawę, za wybitne zasługi dla rodzimej kultury Zbigniew Herbert został pośmiertnie uhonorowany najwyższym polskim odznaczeniem – Orderem Orła Białego, który 3 maja 2007 r. został odebrany przez rodzinę z rąk Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego.

Idee i postawy, jakie wywieść można z poezji Zbigniewa Herberta, są aktualne w każdej sytuacji historycznej. Jako uniwersalne wzorce przekazujemy je kolejnym pokoleniom młodych ludzi. Dziś Wy jesteście tymi, którzy odbierając sztandar szkoły, symbolicznie przejmujecie Herbertowską pochodnię. Chciałabym, żeby oświetlała Wam ona drogę, jaką powinniście podążać.

Miejcie – tak jak Zbigniew Herbert – poczucie odpowiedzialności za świat. Tak jak Wasz Patron – nie bójcie się realizować swoich idei. Wasze marzenia są w zasięgu Waszego rozumu, Waszego serca i Waszych rąk. To od Was, od młodzieży, za kilka, kilkanaście lat zależeć będą losy naszego kraju, całej Unii Europejskiej. Chciałabym, żeby stanowiło to dla Was wyzwanie i zachętę do dalszej pracy. Pracy nad sobą i z innymi.

Ideały, które przyświecały Waszemu Patronowi, powinny być wzorem i motywacją dla wszystkich ludzi. Życzę Wam przede wszystkim Herbertowskiego „poczucia smaku”, dzięki któremu zmysł estetyczny i etyczny ułatwi odnalezienie tego, co w świecie jest pięknem, dobrem i prawdą.

Sobotni wieczór w kameralnej sali kina „Piast” rozpoczął się odczytaniem listów od honorowych patronów Herbertiady (m.in. Katarzyny Herbert; Haliny Herbert-Żebrowskiej – jej list został „powiedziany własnymi słowami” przez Rafała Żebrowskiego – siostrzeńca Poety; Bogdana Zdrojewskiego), Potem, po prezentacji laureatów konkursu recytatorskiego (do których dołączył gimnazjalista Igor Niewiadomski, laureat pierwszej edycji „Małej Herbertiady”, która odbyła się na wiosnę), wystąpiła Ewa Dałkowska z programem Wieczór Pana Cogito.

Podczas warsztatów recytatorskich, dwa dni wcześniej, Igor Michalski powiedział jednej z uczestniczek, ze wciąż przekonuje się, wciąż ze zdziwieniem odkrywa, że poezja Herberta, powściągliwa, intelektualna i pozornie chłodna, w istocie naładowana jest uczuciami, pełna i wyrazista emocjonalnie. Ewa Dałkowska swoim mówieniem i swoim śpiewaniem właśnie temu odkryciu dała wyraz. Trochę dystansu i ironii, duży ładunek ciepła, stwarzającego intymną więź aktorki z publicznością, a przez to także więź Herberta ze słuchaczami jego poezji, do tego doza niekłamanych wzruszeń – wszystko to sprawiło, że wiersze Herberta okazały się zaprzyjaźnione z człowieczą codziennością, zwykłym życiem, naszym „tu i teraz”.

Po tym spektaklu, o klimacie domowym, jak pogawędka przyjaciół, nastąpiło drugie danie główne wieczoru. Panowie Krzysztof Łakomik i Krzysztof Wnuk z Teatru im. Stanisława Ignacego Witkiewicza w Zakopanem pokazali spektakl Kołatka (reżyseria: Krzysztof Najbor, scenografia: Ewa Dyakowska-Berbeka, opracowanie muzyczne: Przemysław Dyakowski). O ile spektaklem Dałkowskiej rządził żywioł poezji, tu zapanował żywioł teatru. Tam aktorka z pokorą wzięła na barki zadanie służebnicy poetyckiego słowa, tu poetyckie słowo stało się tworzywem teatru. Skromna, lecz piękna i przemyślana scenografia (szkolna ława, kufer, maszt z wciąganym żaglem, białe na białym tle, służącym też jako ekran komputerowych projekcji), dopracowana w szczegółach choreografia – bo trudno to, co aktorzy robili na scenie, nazwać po prostu ruchem scenicznym. Każdy kolejny, wybrany przez twórców spektaklu, tekst Herberta zaskakiwał żywiołowością i teatralną ekspresją. Szkoda, że nie zawsze czytelna była zasada rządząca następstwem, kolejnością tekstów, pojawiały się nieciągłości w teatralnym continuum. Liryka Herberta ma niewątpliwie charakter wewnętrznego monologu, tymczasem aktorom z Zakopanego udało się nadać jej – wydobyć z niej – charakter dialogiczny. Celowość i bogactwo użytych środków sprawiły, ze teatr przemówił pełnym głosem. Widownia, która w trakcie przerwy między spektaklami częstowana był góralskimi oscypkami, została porwana przez aktorów, jak przez piratów, w podróż przez Herbertowski świat obrazów, idei, uczuć i wartości.

Ostatni dzień koncertów Herbertiady przyniósł zupełnie inne artystyczne wrażenia i wydarzenia. Zapowiadany przez organizatorów występ Anny Radwan w spektaklu Apollo i Marsjasz z powodu choroby aktorki nie odbył się. W to miejsce, w trudnej roli „pogotowia ratunkowego”, pojawili się aktorzy: Maria Gładkowska z Warszawy i Andrzej Szczytko z Poznania ,ze spektaklem Apollo i Marsjasz. To zdaje się Adam Zagajewski w jednym z opublikowanych ostatnio esejów rozważał różnice między rozumieniem wiersza przez poetę i przez recytującego aktora. Aktor pracując nad wierszem wkłada w tekst siebie, swój warsztat, swój profesjonalizm – po to, by z prezentacji wiersza uczynić skończone dzieło, zamkniętą, możliwie doskonałą całość. Tymczasem dla poety wiersz właściwie nigdy nie jest doskonały, cały, zamknięty, skończony, dla poety w wierszu – oprócz słów zapisanych – są jeszcze słowa niewypowiedziane, przemilczane. Innymi słowy każdy wiersz dla poety jest „przedostatni”, a dla aktora „ostatni”. Krótki czas, jaki mieli aktorzy na przygotowanie, sprawił, że czytane przez nich wiersze były właśnie „przedostatnie”, bo zaprezentowane z namysłem, jakby wahaniem, niedokończone, otwarte na różne możliwości, wersje, interpretacje. Podkreślić też trzeba świetne wyczucie rytmu w prezentowanych wierszach – w końcu Herbert to także mistrz wiersza tonicznego, rytmicznego, wręcz melodyjnego.

Na koniec kino „Piast” na chwilę przestało być teatrem i stało się kinem. Film Piotra Załuskiego Herbert. Fresk w kościele to próba ogarnięcia całej biografii Księcia Poetów, od lwowskiego dzieciństwa po ostatnie bolesne miesiące, nieunikająca trudnych bądź wywołujących spory tematów. Jednocześnie jednak jest to prawdziwe dzieło filmowej sztuki, łączące dokumentalizm z poezją i poetyckim obrazem, niespieszną narrację z dynamicznym obrazem. Jest to nie tylko film o Herbercie, ale też o kruchej ludzkiej pamięci, o tym, że historia to nie tylko zbiór faktów, ale też coś płynnego i nieuchwytnego. A w sytuacji wciąż niegasnących „potępieńczych swarów” wokół osoby i przesłania Zbigniewa Herberta godny polecenia jest fragment, w którym Adam Michnik czyta dedykowaną mu przez Księcia Poetów (fakt, że później tego żałował) Mszę dla uwięzionych.

Konkursowi recytatorskiemu i spektaklom Herbertiady towarzyszyło stoisko z herbertianami, nadesłanymi przez wydawnictwo Gaudium z Lublina (w tym przepiękny Apostoł w podróży służbowej) i Muzeum Literatury w Warszawie. W kołobrzeskiej bazylice przez całą Herbertiadę trwała wystawa Twoja i moja katedra – wizerunki słynnych francuskich i włoskich gotyckich kościołów, opatrzone celnymi cytatami, pochodzącymi głównie z Barbarzyńcy w ogrodzie. Ktoś z Kołobrzegu (kto nie był na żadnym spektaklu), zapytał, ile można w kółko to samo – ciągle Herbert i Herbert, to musi upaść! Przede wszystkim zauważmy, że organizatorzy nie są zamknięci na nowości czy dogmatyczni – rok wcześniej Janusz Radek śpiewał piosenki Ewy Demarczyk (która jak wiadomo Herberta nie śpiewała), jeszcze wcześniej Dorota Segda ze swoimi studentami mówiła wiersze Kochanowskiego, Gajcego, Karpińskiego, Słowackiego…, śpiewał Jacek Kaczmarski, a na pierwszej Herbertiadzie świetny koncert (m.in. z piosenkami Brela) dała Agnieszka Fatyga. Jednak tegoroczna Herbertiada przebiegła klasycznie – „tylko Herbert i Herbert” – i co? Było pięknie! (ww)

Fot. Jerzy Błażyński