XI „Herbertiada” i Anioły

Ubiegłoroczny jubileuszowy Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta miał być zapowiedzią „nowego otwarcia”. Przegląd tegoroczny, jedenasty, pełen był nowości i „tradycji”, o ile tradycją nazwać można coś, co ledwie dekadę przekroczyło.

Od środy do soboty, od 15 do 18 września 2010 roku trwało świętowanie poezji w Kołobrzegu. Dnia pierwszego i drugiego, w gościnnych murach Zespołu Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta, odbyły się tradycyjne warsztaty dla licealistów, uczniów szkół Pomorza Zachodniego i – już po raz drugi – Szkoły Średniej im. Marii Magdaleny we Lwowie, uczestników konkursu recytatorskiego, tym razem przeprowadzone przez aktorów Teatru Dramatycznego w Białymstoku Bernarda Banię i Marka Tyszkiewicza. Wielogodzinne praktyczne zajęcia, poświęcone rozmaitym aspektom scenicznych prezentacji, od fonetycznej artykulacji, przez gest i ruch, do pracy z konkretnym, przygotowanym na konkurs tekstem, spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem przez większość uczestników. Białostoccy aktorzy starali się kierować młodych recytatorów ku osobistemu, prywatnemu spotkaniu z tekstem, odrywać od szkolnej sztampy.

Efekty spotkań młodych ludzi z tekstami Księcia Poetów dały się poznać w piątkowe przedpołudnie, na skrzypiących deskach sceny w kinie „Piast”, wielokrotnie już goszczącej „Herbertiadę”. Trzyosobowe jury (Helena Elert, Monika Rasiewicz, Jacek Bończyk) oceniło rekordową ilość czterdziestu prezentacji, w tym pięciu wykonań śpiewanych. Zdobywcą nagrody głównej został Daniel Gryń ze Społecznego Liceum im. Herberta w Kołobrzegu, za dojrzałą, rozumną interpretację wiersza „Ze szczytu schodów”. Statuetkę „Herbertiady” wywiozła z Kołobrzegu reprezentantka klubu „Delta” w Szczecinie Agnieszka Marcinkowska (mówiła „Dwie krople”), nagrody i wyróżnienia otrzymali jeszcze: Magdalena Łapigrowska z Koszalina („Proces”), Artur Łucyk ze Lwowa („Raport z oblężonego miasta”), Anna Babiczewa również ze Lwowa („Deszcz”), Elżbieta Kłeczek ze Szczecina („Wróżenie”). Jury postanowiło nie przyznać żadnej nagrody w kategorii poezji śpiewanej.

Tegoż dnia wieczorem herbertiadowa publiczność po raz pierwszy zawitała w nowo otwartym Regionalnym Centrum Kultury w Kołobrzegu im. Zbigniewa Herberta (wybudowanym zresztą w dużej mierze dzięki inicjatywie i wsparciu twórców i przyjaciół „Herbertiady”). Na pachnącej świeżością scenie pojawił się białostocczanin Marek Tyszkiewicz w monodramie „Testament”, aby wcielić się w niechlujną postać Szemkela, „siódmego anioła”, autoironicznego przemytnika dusz. Dobrane do spektaklu wiersze Herberta układały się w dyskurs nerwowego, nieogolonego anioła z milczącym cieniem Poety, odbywającego swą ostatnią drogę. Reżyserski zamysł Jacka Malinowskiego nie do końca udało się aktorowi zrealizować. Tak jakby na podczas spektaklu nagle coś go z tropu zbiło. Może świadomość, że „Testament”, którym dotąd karmił głównie młodzież i zwykłych zjadaczy chleba, tym razem jest daniem dla publiczności, która po dziesięciu „Herbertiadach” zna twórczość Herberta lepiej niż jakakolwiek inna w Polsce?

I przyszła sobota – dzień wielkiego finału. Wieczór w Centrum Kultury obfitował w wydarzenia. Na początek odczytano listy od patronów honorowych: ministra kultury Bogdana Zdrojewskiego i siostrzeńca poety – Rafała Żebrowskiego, po raz pierwszy od wielu edycji nieobecnego na Przeglądzie. Rafał Żebrowski w charakterystycznym dla siebie sarmackim stylu usprawiedliwiał swą nieobecność, pozdrawiając Herbertowską „familię”.

Po listach i powitaniach, w tym szczególnie serdecznym powitaniu grupki młodzieży ze Lwowa, przyszedł czas na prezentację laureatów konkursu recytatorskiego. Oprócz Daniela Grynia, Agnieszki Marcinkowskiej i Magdaleny Łapigrowskiej wystąpił też Michał Sypień – zwycięzca wiosennej „Małej Herbertiady” dla gimnazjalistów, który z mocą i swadą wyjaśnił publiczności, co Pan Cogito myśli o piekle.

Pierwszym aktem dorosłej części wieczoru był monodram „Trzy rozmowy z Panem Herbertem”, którego reżyserem i wykonawcą był Witold Kopeć, aktor i kierownik artystyczny Teatru Poezji Studio w Lublinie. Spektakl, opatrzony muzyką Rafała Rozmusa i – częściowo multimedialną – scenografią Katarzyny Krygier-Durakiewicz, w warstwie tekstowej zbudowany był z wierszy, fragmentów esejów i listów Zbigniewa Herberta. Witold Kopeć przeprowadził widzów przez umieszczoną w historycznym i politycznym kontekście duchową biografię Herberta. Scenariusz celnie i smacznie pokazał zakorzenienie Herberta w polskości i w uniwersum kultury europejskiej, jego etyczną postawę, jego bóle, jego dowcip, powagę i gniew. Aktor zrobił to sprawnie, łącząc wielki szacunek dla słowa z umiejętną kreacją postaci – za co został nagrodzony gorącym przyjęciem przez kołobrzeską publiczność.

A potem, po przerwie, wracająca na widownię publiczność zastała scenę nagle głębszą, otwartą na niknące w mroku przestrzenie. Ze sceny popłynęła muzyka Hadriana Filipa Tabęckiego, grana przez kompozytora i towarzyszących mu instrumentalistów: Mariusza Jekę i Pawła Stankiewicza. Rozpoczęły się „Wersety panteisty” – jedna z tych herbertiadowych premier, które się potem przez lata pamięta. Przyfrunęły dwa śpiewające anioły: ciemny anioł Jacek Bończyk z Herbertowskimi tekstami z programu „Raj” (dawno temu granego przez Jacka Kaczmarskiego i Przemysława Gintrowskiego) i eksplodujący anioł Natalia Sikora, zapierająca dech w piersiach Natalia. Z boku, przy stoliku, Mirosław Baka: skupione, oszczędne, skondensowane do czystej myśli interpretacje wierszy autora „Pana Cogito”. Publiczność, porwana przez anioły, długo nie dała im (ani sobie) wrócić na ziemię.

W końcu jednak ta chwila musiała nadejść. Kasia Pechman, dyrektor artystyczny całego przedsięwzięcia, zamknęła XI Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta „Herbertiada”. Wierna publiczność, opuszczając szklano-czarne prostopadłościany Regionalnego Centrum Kultury, zaczęła odliczanie.(ww)

Fot. Jerzy Błażyński