XIV „Herbertiada” , ale ….

Tegoroczna Herbertiada odbyła się w dniach 19-20 IX 2013 roku i miała charakter wyjątkowy – z powodu sojuszu z innym przedsięwzięciem. Czternasty Ogólnopolski Przegląd Twórczości Zbigniewa Herberta sprzymierzył się z piętnastym Ogólnopolskim Zjazdem Klubu Herbertowskich Szkół. Zdarzenie to wyjątkowe, bo Przegląd odbywa się zawsze w Kołobrzegu, a Zjazd każdego roku w innym mieście – siedzibie szkoły noszącej imię Zbigniewa Herberta. Do Klubu należy 19 gimnazjów i liceów z całej Polski oraz Polish Supplementary School z Nowego Jorku.

Zjazd rozpoczął się Mszą świętą w kołobrzeskiej bazylice, po czym nastąpił głośny i barwny przemarsz zjazdowiczów, z pocztami sztandarowymi i orkiestrą dętą, głównymi ulicami miasta (na chwilę trzeba było zamknąć nawet drogę wojewódzką) do Regionalnego Centrum Kultury im. Zbigniewa Herberta. Oficjalne, uroczyste rozpoczęcie Zjazdu nastąpiło w RCK i, prócz przemówień, listów od patronów, powitań i dekorowania zasłużonych nauczycieli Medalami Komisji Edukacji Narodowej, składało się m.in. z wykładu dr Krystyny Dzieduszyckiej-Rycerskiej na temat działalności Fundacji im. Zbigniewa Herberta, znanej na przykład z przyznanej w tym roku po raz pierwszy prestiżowej nagrody literackiej, którą zdobył amerykański poeta William Stanley Merwin, czy z wiosennego happeningu „Czytam w podróży… Herberta”, w który zaangażowały się setki wolontariuszy w całym kraju. Kolejny wykład odczytany ze sceny RCK nadesłany został przez Rafała Żebrowskiego, siostrzeńca i biografa Księcia Poetów, a jego przedmiotem była wnikliwa interpretacja wiersza Herberta, z którego zaczerpnięte zostało motto Zjazdu: co stanie się z wierszami / gdy odejdzie oddech. Ogłoszono werdykty dwóch ogólnopolskich konkursów zorganizowanych przy okazji Zjazdu: konkursu literackiego (najlepsze eseje na temat List do Księcia Poetów napisali Patryk Koblischke ze Słubic w kategorii licealnej i gimnazjalista Miłosz Kasprzak z Żerkowa) oraz plastycznego – pod hasłem Mityczni bohaterowie Herberta (tu laureatami zostali: Natalia Żuchnik ze szkoły podstawowej w Lublinie, Marta Bartkowiak z gimnazjum we Wronkach i Julia Ścibisz, licealistka z Trzebiatowa). Pierwszą część gali Zjazdu zakończyła projekcja Brewiarza – filmowej impresji opartej na czterech wierszach Herberta z pożegnalnego tomu Epilog burzy.

Część drugą gali wypełnił spektakl Umarli proszą o bajki, reżyserowany przez niżej podpisanego. Wykonawcami przedstawienia byli m.in. recytatorzy – laureaci konkursów herbertowskich – Monika Chmara, Maria Czaplewska i Alicja Bałabuch, zespół tańca nowoczesnego Swan Dance z Kołobrzegu (choreografia: Marta Herbowska), Joanna Zakrzewska – kompozytorka, pianistka i wokalistka, która zaśpiewała trzy wiersze Herberta z własną muzyką, oraz – w roli antycznego chóru skandującego fragmenty Herbertowskiego Ołtarza i Lasu Ardeńskiego – klasa druga kołobrzeskiego liceum im. Zbigniewa Herberta.

Czwartkowe popołudnie wypełniły warsztaty recytatorskie i aktorskie, w tym roku krótsze, a jednak zorganizowane z większym w niż poprzednich latach rozmachem, bo adresowane do większej niż zwykle grupy młodzieży. Uczestnikami konkursu recytatorskiego oraz uczniami szkół uczestniczących w Zjeździe zajęli się aktorzy: Jolanta Deszcz-Pudzianowska z Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, Jagoda Rall i Przemysław Tejkowski z Nowego Teatru w Rzeszowie oraz Mirosław Gliniecki – szef artystyczny Teatru Stop w Koszalinie. W tym samym czasie w sali plafonowej Pałacu Braunschweigów, w którym mieści się oddział historii miasta Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu, odbywało się robocze spotkanie nauczycieli uczestniczących w Zjeździe.

W piątek, dzień rozpoczął się tradycyjnie, konkursem recytacji utworów Zbigniewa Herberta. W jury zasiadły: prof. Monika Rasiewicz (PWST Kraków), Małgorzata Zajączkowska (Teatr na Woli w Warszawie) oraz kołobrzeskie polonistki, od lat związane z Herbertiadą: Jadwiga Maj, Helena Elert i Magdalena Gauer. Publiczność wypełniająca małą salę teatralną Regionalnego Centrum Kultury wysłuchała 28 recytatorów. Fakt, że niektórzy z nich rekrutowali się ze szkół uczestniczących w Zjeździe, spowodował, że konkurs bardziej niż zazwyczaj miał charakter ogólnopolski. Doceniając wysoki poziom większości prezentacji, jurorki przyznały wyróżnienia Esterze Kraczkowskiej, Edycie Kowalewskiej, Maksymowi Michałowskiemu, Nikol Górskiej i Darii Schellner, natomiast nagrody otrzymali: Grand Prix – Jan Orszulak z Gdańska za znakomitą prezentację wiersza Dlaczego klasycy połączonego z odautorskim Herbertowskim komentarzem, pierwszą nagrodę – Kinga Kruczek z Trzebiatowa za wiersz Pięciu, drugą Mikołaj Chlubek ze Szczecina – Domysły na temat Barabasza, i trzecią Paulina Zaremba ze Słubic – Ciernie i róże.

Konkurs recytatorski adresowany był do licealistów. W tym samym czasie gimnazjaliści uczestniczyli w konkursie wiedzy ekonomicznej, przygotowanym przez bank sponsorujący Zjazd (przypomnę, że Zbigniew Herbert – syn dyrektora lwowskiego banku spółdzielczego – ukończył Akademię Handlową w Krakowie).

Po ogłoszeniu wyników konkursów, podczas gdy młodzież oddawała się grze w kręgle, Regionalne Centrum Kultury przygotowywało się do wieczornej gali Herbertiady. Złożyły się na nią dwa spektakle.

Pierwszy z nich wpisał się w zadomowiony już na Herbertiadzie cykl Mistrzowie Mistrza, w ramach którego kołobrzeska scena prezentuje twórczość tych artystów, którym Książę Poetów nadał rangę autorytetów. Po Słowackim i Norwidzie w latach ubiegłych tym razem przyszedł czas na Baczyńskiego. A ponad ziemią z kulami latały brylanty. Rzecz o Krzysztofie Kamilu Baczyńskim – tytuł spektaklu Nowego Teatru z Rzeszowa przywołał słynne zdanie profesora Pigonia, który na wieść o śmierci Baczyńskiego powiedział, czym my – Polacy do wroga strzelamy. Poetyckie słowo Baczyńskiego to trudne sceniczne wyzwanie dla każdego, kto podejmuje się przekładu jego twórczości na język teatru. Z wielobarwnej tkaniny tej poezji reżyser (Przemysław Tejkowski) na pierwszy plan wydobył wątek, w którym naturalny poryw młodości ku szczęściu i pięknu skonfrontowany jest z ponurą grozą przemocy i śmierci. Jagoda Rall w za dużym mundurze jako Basia Baczyńska. Drobna i krucha, w tej dziecinności swojej znajduje siłę, by na przekór grozie wojennych dni domagać się szczęścia. Krzysztof Kamil Baczyński nie żyje, zastrzelony przez snajpera w czwartym dniu Powstania. Nieobecny albo Niedosłownie Obecny, w opowieści aktorskiego duetu Dziewczyny i Profesora (w tej roli Sławomir Gaudyn) pokazany został w uważnym, czułym zbliżeniu. Prócz znanej liryki, mówionej i śpiewanej, widz otrzymał także porcję mniej znanej prozy Baczyńskiego. Gimnazjum imienia Boobalka I… – wygłup rodem jakby z Gombrowicza, do dna wykorzystany w oszałamiającej scenicznej gonitwie. Pokolenie spełnionej Apokalipsy, do którego należy Krzysztof Kamil Baczyński, zamieszkało w legendzie. Ale legenda nie rodzi się przez abstrakcję, u źródeł legendy musi być autentyczny zachwyt i ból, zderzenie z tajemnicą, z tą niesłychaną siłą życia, która rozpycha się wśród zagłady, aby zrobić miejsce na elementarny ład, na miłość.

Wreszcie w piątkowy wieczór przyszedł czas na danie główne – przedstawienie herbertowskie. Na półtorej godziny scenę opanowali aktorzy Teatru Chorea z Łodzi, prezentując spektakl Gry (w) Pana Cogito.

Chorea to antyczna jedność muzyki, słowa i tańca. Spektakl w reżyserii Tomasza Rodowicza, z muzyką – na żywo graną na scenie – Tomasza Krzyżanowskiego i Macieja Maciaszka, sięgając do tej starożytnej inspiracji, przemówił językiem radykalnie nowoczesnym, pokazując, że duch antycznej chorei nie jest żadnym zabytkiem, że żyje i oddycha. W Grach (w) Pana Cogito doszło do spektakularnego spotkania poezji Herberta z niezwykłą formą teatralną, realizowaną w złożonej zespołowej scenicznej kreacji. Napięcie tego spotkania wyznaczyła zasada porządkująca (zasada zresztą o rozmytych brzegach i niedookreślonym zasięgu), wzięta z Dociekań filozoficznych Ludwiga Wittgensteina, dla którego pojęcie gry jest narzędziem opisu języka – w jego codzienności i świętowaniu, w służbie komunikacji i dezinformacji.

Zbigniew Herbert, jak się zdaje, nie hołdował postmodernistycznej ani Wittgensteinowskiej teorii (czy raczej praktyce) gier – ale to chyba nie ma znaczenia, w końcu kwestia mojego udziału w grze zwanej życiem nie jest kwestią mojego wyboru. Człowiek wyzwolony i zgwałcony, samotny, a jednak na uwięzi. Jeżdżenie na hulajnodze jest formą zniewolenia, a wnętrze szafy przestrzenią wolności. Herbert zimny aż parzy (tak o nim powiedział Josif Brodski), Herbert okrutny, brutalnie wytyczający granice, granice człowieczego ciała, rozumu, serca, losu, życia. Wydobyta czy może nadana Księciu Poetów przez Teatr Chorea bezwzględność, zderzająca kruchego człowieka z tajemnicami, które go przerastają: naturą, historią i Bogiem. Geometryczna choreografia ruchu, ruchy Browna – chaotyczne, przyspieszające wraz ze wzrostem temperatury (uczuć, idei, paradoksów…) dają złudzenie swobody, ale nad wszystkim czuwa Reguła. Świat poddany żelaznej dyscyplinie niedocieczonych zasad.

I dotknięcie tego grą ostatnią, grą o wszystko: niesłychana i niewidziana wersja Przesłania Pana Cogito.

I tak to się właśnie skończyło. Jeszcze wieczorne Polaków rozmowy, jeszcze sobota, 21 IX, ostatni dzień lata, ostatnie spotkanie uczestników Zjazdu, pożegnania, pożegnania…(ww)

Fot. Jerzy Błażyński