XVI „Herbertiada” – Aż chce się Herberta

W dniach 17 – 19 października 2015 r. odbyła się szesnasta edycja kołobrzeskiej Herbertiady. I znów przez trzy dni można było głębiej oddychać.

Czwartek

Dnia pierwszego do Zespołu Szkół Społecznych im. Zbigniewa Herberta zawitał Janusz Andrzejewski z Teatru Nowego w Poznaniu. W poprzednich edycjach Przeglądu sprawdził się jako wykonawca spektaklu (niezapomniane Requiem Pana Cogito) i jako juror, tym razem pojawił się w roli instruktora recytatorsko-aktorskich warsztatów. Pięciogodzinne zajęcia wymagały zaangażowania, trudu, mentalnego i fizycznego wysiłku, szlifując ciało i ducha młodych artystów, przygotowujących się do piątkowego konkursu.

Piątek

Mała sala teatralna Regionalnego Centrum Kultury im. Zbigniewa Herberta w Kołobrzegu to tradycyjna arena konkursowych zmagań w turnieju recytacji twórczości Herberta. Konkurs został poprzedzony teatralnym daniem w wykonaniu młodej studentki filozofii, kołobrzeżanki Marii Czaplewskiej (która trzy lata wcześniej na tej samej scenie odbierała statuetkę zwyciężczyni Herbertady). Maria Czaplewska pokazała samodzielnie wyreżyserowany monodram Hm, hm, nagrodzony w tegorocznym festiwalu Sam na scenie. Dynamiczny spektakl, posługując się tekstem skomponowanym z wyjątków z klasyki literatury dziecięcej, nie tylko odsłonił wewnętrzny świat uczuć i wyobraźni dziecka, lecz także wskazał na kryjące się w jego głębi tajemnice cierpienia i zachwytu, życia i śmierci.

Jurorzy konkursu recytatorskiego (Jolanta Deszcz-Pudzianowska z Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie, Wojciech Machnicki z Teatru Współczesnego w Warszawie, Edyta Tetera – instruktorka Ogniska Pracy Pozaszkolnej w Kołobrzegu – oraz dwie kołobrzeskie polonistki, Jadwiga Maj i Helena Elert) stanęli przed trudnym zadaniem wskazania laureatów spośród dużego, trzydziestoosobowego grona recytatorów, w większości pokazujących wyrównany, wysoki poziom umiejętności.

Młodzież prezentowała poezję i prozę Herberta, czasem twórczo komponując fragmenty tekstów, czasem też sięgając poza czysto recytatorskie środki wyrazu i zmierzając ze zmiennym powodzeniem w stronę form aktorskich, teatralnych. Grand Prix konkursu zdobył Michał Andrysiak z Nowogardu, za skupioną, zdyscyplinowaną interpretację wiersza Książka. Pierwsza nagroda przypadła młodej, lecz niezwykle warsztatowo dojrzałej recytatorce ze Szczecina Julii Pińkowskiej za wiersz Dotyk, drugą nagrodę otrzymała zeszłoroczna tryumfatorka Emilia razem był to fragment Labiryntu nad morzem, traktujący o Knossos. Nagroda trzecia przypadła kołobrzeżance Klarze Czaplewskiej za udaną interpretację trudnej Przypowieści o królu Midasie. Wyróżnienia otrzymali: Jakub Sopoćko z Poznania (Życiorys), szczecinianki Linda Wojtera (Brewiarz) i Nicola Łazarów (Nasz strach) oraz kołobrzeżanie Szczepan Czaplewski (Fotografia) i Bartosz Dankowski (Stanęło w głowie). Jurorzy, zwracając się do uczestników konkursu, pogratulowali im bardzo wysokiego poziomu prezentacji i wyrazili żal, że nie dało się nagrodzić bądź wyróżnić wszystkich zasługujących na docenienie młodych recytatorów – i nie była to tylko zdawkowa uprzejmość.

Sobota

Gala XVI Ogólnopolskiego Przeglądu Twórczości Zbigniewa Herberta rozpoczęła się o godzinie 17:00 na dużej scenie RCK. Przed galą i w trakcie przerwy publiczność mogła popatrzeć na wystawę zdjęć, pokazującą piętnastoletnią historię Przeglądu, przypominającą wszystkie spektakle, koncerty, spotkania z poetami, reżyserami, naukowcami. Na zdjęciach – wybitni artyści, wśród nich także ci, których już nie ma (Krzysztof Kolberger, Gabriela Kownacka, Przemysław Gintrowski, Jacek Kaczmarski…), którzy na Herbertiadę patrzą z wysoka…

Galę poprowadził młody aktor Patryk Bartoszewski. Były także listy od honorowych patronów Przeglądu. Pierwsza Dama Agata Duda napisała o wyrażanej przez Herberta tęsknocie za rzeczywistością, w której najwyższe wartości zajmują należne im miejsce. Siostrzeniec Księcia Poetów Rafał Żebrowski z właściwym sobie staropolskim wdziękiem pozdrowił wszystkich „herbertiadowiczów” od rodziny Poety. Serdeczne życzenia przekazała też minister kultury Małgorzata Omilanowska. Mocnym wstępem do artystycznych przeżyć wieczoru był występ laureatów piątkowego konkursu, wzbogacony o recytację wiersza Róża w pięknym wykonaniu Agnieszki Adamowskiej, zwyciężczyni Małej Herbertiady – wiosennego konkursu recytatorskiego dla gimnazjalistów.

Pierwszym dorosłym spektaklem wieczoru było przedstawienie Zbigniew Herbert. Korespondencja rodzinna w wykonaniu aktorów Teatru Polskiego w Warszawie. Ewa Domańska (matka poety), Marta Kurzak (jego siostra), Jarosław Gajewski (ojciec) i Krystian Modzelewski w roli samego Herberta – wprowadzili widzów w świat rodzinnych relacji w domu Herbertów, od lat tuż powojennych, kiedy Herbert imał się rozmaitych zajęć (zajmował na przykład stanowisko „kalkulatora-chronometrażysty” w spółdzielni inwalidów), aż do śmierci rodziców i ostatniej dekady jego życia. Większość czasu swojego życia po literackim debiucie (a i wcześniej – od ucieczki przed sowietami z rodzinnego Lwowa) spędził Herbert w podróży, co zaowocowało obfitą korespondencją. W skromnej scenografii inteligenckiego mieszkania czasów PRLu aktorzy zbudowali opowieść, której najważniejszym wątkiem była wspólnie budowana bliskość członków rodziny Herbertów, relacje pełne ciepła, a jednocześnie dystansu i humoru. A zwłaszcza złożone stosunki z ojcem (kapitalna kreacja Jarosława Gajewskiego), w których dystans i inteligencki żart mieszał się z melancholią i dyskretną czułością. Swoistym komentarzem tej historii były fragmenty „rodzinnych” wierszy Herberta (m.in. Dom, Mój ojciec, Matka…), wyświetlane ponad sceną i ukazujące napięcie między dramatyzmem zwykłego życia a głębią poetyckiego słowa. Szkoda, że dziś już nikt takich listów nie pisze, szkoda, że niewiele ocalało z etosu tradycyjnej polskiej inteligencji, bez którego, obawiam się, trudno liczyć na pojawienie się na literackiej scenie kolejnych Herbertów.

Ostatni akt tegorocznej Herbertiady to przedstawienie zupełnie odmienne od kameralnej sztuki warszawskiego teatru. Po dwudziestominutowej przerwie na scenie RCK widzowie ujrzeli aktorów, którym towarzyszył chór i muzycy, nad sceną unosił się portret Księcia Poetów, a całość skąpana była w kolorowych światłach. Herbertorium – bo tak się spektakl nazywa – to duże muzyczne przedsięwzięcie, którego autorem jest reżyser, scenarzysta i kompozytor Waldemar Koperkiewicz (wywołany po spektaklu na scenę i nagrodzony owacją na stojąco). Oratorium Koperkiewicza to jeden z licznych owoców Roku Herbertowskiego (2008), często konsumowanych przez herbertiadową publiczność. Wykonawcami spektaklu są aktorzy i muzycy siedleckiego Teatru „Es” oraz chórzyści Chóru Miasta Siedlce. Jak wiadomo, Zbigniew Herbert z trudem godził się na muzyczne „oprawianie” swoich wierszy. Jakoś przełknął interpretacje Przemysława Gintrowskiego, sądzę jednak, że dużo trudniej byłoby mu się pogodzić z konwencją muzyki środka, z konwencją estradową. Jednak profesjonalizm wykonawców i talent kompozytora zmusiły kołobrzeską publiczność do zaakceptowania tej muzyczno-scenicznej wizji. Być może nie wszystkim wziętym przez siedlczan na warsztat wierszom Herberta wyszło to na zdrowie, jednak niektóre utwory (niezwykle pomysłowi Ornamentatorzy, znakomita wersja Do Marka Aureliusza, przekonujące Przesłanie…) po prostu porwały widownię. Energia poetyckiego, genialnego słowa, uroda kompozycji i aranżacji – połączyły się z radością, witalnością i młodością wykonawców i udzieliły się kołobrzeskiej publiczności.

Po tym wszystkim – aż chce się Herberta! (ww)

Fot. Jerzy Błażyński