Dziesięć lat temu zmarł Zbigniew Herbert. W Niemczech postrzegany jest do dziś jako najbardziej europejski i intelektualny z polskich poetów.

– „Herbert wyciągnął z zapomnienia kulturę antyczną i powrócił z nią na rękach i do Polski, i do Niemiec i chyba do Europy” – tak o poezji Zbigniewa Herberta mówi Karl Dedecius. Nestor tłumaczy literatury polskiej i założyciel Deutsches Polen Institut w Darmstadzie, objął patronat nad obchodami roku herbertowskiego w Niemczech.

Pierwsze wiersze Zbigniewa Herberta w tłumaczeniu na niemiecki ukazały się w 1959 roku w monachijskiej oficynie Hanser-Verlag, w antologii poezji polskiej pod tytułem „Lekcja ciszy”. Była to pierwsza prezentacja polskich poetów współczesnych w zachodnich Niemczech. W 1964 roku wydawcą twórczości Herberta została frankfurcka oficyna Suhrkamp. To w tym wydawnictwie ukazała się seria „Biblioteka Literatury Polskiej”, finansowana przez Fundację Roberta Boscha.

W 1965 roku Zbigniew Herbert został członkiem honorowym Akademii Sztuk w Berlinie Zachodnim i w Monachium. W tych dwóch metropoliach poeta osiadł na pewien czas i często wracał tam odwiedzając przyjaciół przy okazji swych podróży po Europie.

Erudyta z charyzmą

Twórczość Herberta była kilkakrotnie nagradzana w Niemczech. W 1994 roku poeta otrzymał prestiżową nagrodę rozgłośni Südwestfunk za „Martwą naturę z wędzidłem”, a dwa lata później Europejską Nagrodę Poetycką miasta Münster (Monastyr).

Michael Krueger, poeta, prozaik, dyrektor artystyczny monachijskiego wydawnictwa Carl Hanser Verlag, oraz redaktor naczelny pisma literackiego „Akzente”, często gościł Herberta u siebie w Monachium i podróżował z nim do Włoch. – „Nigdy nie spotkałem człowieka, który kumulowałby tyle przymiotów, jak dobre wychowanie, erudycja, wielkoduszność, duma, wierność sobie, odwaga, ironia i melancholia – to niezwykła i ujmująca mieszanka środkowoeuropejska” – uważa Krueger.

Tłumaczem twórczości Zbigniewa Herberta był od samego początku Karl Dedecius. Wspomina on poetę jako człowieka niezwykle charyzmatycznego. -„Miał ogromny urok osobisty, był bardzo towarzyski i dowcipny, więc podbił serca po pierwsze kolegów swoim dowcipem i błyskotliwością. Po drugie sympatyczna była jego niemczyzna, z tym francuskim akcentem i z polskim polotem. To ładnie wszystko wychodziło, i słuchali jego z chęcią i z rozkoszą – opowiada.

Pozostawił wiele śladów w Niemczech

Michael Krueger, rocznik 1946, twierdzi, że poezja Herberta była dla Niemców w Niemczech zjawiskiem niezwykłym. Wielokrotnie pisano i mówiono o jej najwyższym poziomie intelektualnym i artystycznym. – „Pozostawił po sobie wiele śladów w Niemczech. Na przykład wywarł wielkie wrażenie na moim pokoleniu. Absolutnie wszystkich oczarował. W Niemczech ukazało się wiele jego tytułów. Herbert ma bardzo szeroki krąg czytelników od chwili ukazania się wczesnego eseju „Barbarzyńca w ogrodzie” po ostatnie tomy jego wierszy” – dodaje Krueger.

Herbert oddziaływał na czytelnika w Niemczech inaczej niż w Polsce – wyjaśnia Karl Dedecius. W Polsce miał silny wpływ moralny, w Niemczech – bardziej intelektualny. -„Na początku Niemcy zaskoczeni byli jego postawą intelektualną, tzn. przywiązaniem do kultury łacińskiej. Nie spodziewano się tego po artyście z Polski. I ten „barbarzyńca” wpadł do ogrodu Zachodu i pokazał Niemcom, że jednak lepiej się zna na antyku, na patrzeniu na stary świat i na naszą historię, zdrowymi, świeżymi oczami.

Żył tylko dla poezji

Karl Dedecius mówi o Herbercie, że był „ autentycznym” poetą, który miał szczęście żyć tylko poezją. – „Nie musiał się parać jakimś zawodem. Nasi poeci pracują, wszędzie, albo w radiu, albo w gazecie i to już im psuje smak, po pierwsze, kradnie czas, a po drugie przeszkadza w rozwinięciu się indywidualności” – mówi Dedecius.

Herbert miał wyrobioną opinię o Polakach i Niemcach. Był przekonany, że przypisywane im cechy uzupełniają się. W wywiadzie dla tygodnika „Die Zeit” poeta powiedział, cytując Karla Dedeciusa: „Daj mi pilność i sumienność Niemca; dodaj do tego inteligencję i fantazję Polaka, a stworzę – idealnego człowieka”.

/Tekst ukazał się w 2008 r.na www.dw.com/
Na zdjęciu: Karl Dedecius