Obcuję z Herbertem, z jego poezją, z jego eseistyką, z jego poetycką prozą, z jego pamiątkami i jego światem nie tylko od święta, ale przecież w kłopotliwej codzienności częstsze są oddalenia niż zbliżenia. I oto kołobrzeska Herbertiada zapewnia mi przynajmniej raz do roku kontakt z Poetą najbliższy. Przeżywam dzięki temu od lat paru wzmacniające wrażliwość kuracje. Kołobrzeg okazuje się i pod tym względem uroczym uzdrowiskiem. Ludzie zaś, którzy Zbigniewowi Herbertowi swoją pracą organizatorską tworzą w duszach publiczności jedyną w swoim rodzaju tablicę pamiątkową niech wiedzą, że są wspaniali.