Aby w pełni ustosunkować się do czyjejś twórczości trzeba ją dobrze znać… Nie ośmielę się powiedzieć, że znam twórczość Zbigniewa Herberta, bo tak po prostu nie jest. Nie jest nawet sztuką przeczytać wszystko, co Herbert napisał; sztuką jest zrozumieć Go. To jest pierwsza rzecz, która mnie pociąga w Herbercie – jest wymagający od siebie i od tych, którzy go czytają. Ani przez moment nie ma w Jego poezji drogi na skróty. Rzecz druga, to fakt, że obok tych Najważniejszych, Zagmatwanych Do Granic Możliwości ludzkiego rozumu i Ostatecznych tematów jakie porusza, można znaleźć tak proste, że radość z ich odkrycia i zrozumienia potrafi cudownie i budująco dowartościować nawet tak malutkiego Pana Cogito jakim ja jestem… Dziękuję, że dzięki „Hebertiadzie” wielekroć przekonałem się i przekonuję, że warto Myśleć, nawet, jeśli przychodzi nam zbierać tęgie lanie od wszechobecnej głupoty…